Aleksander Lewin

KORCZAK ZNANY I NIEZNANY
 
 
Warszawa 1999 ss. 548, oprawa twarda, 24 s. -- wybrane ilustracje na kredzie, obszerne Aneksy, Bibliografia, Indeks nazwisk.

Choć już kilkadziesiąt lat zajmuję się problematyką korczakowską, wciąż jeszcze staję wobec zagadnień, na które nie umiem znaleźć zadowalającej odpowiedzi.
Stąd tytuł książki: Korczak znany i nieznany, taki jest bowiem leitmotiv moich rozważań. [...] Powiedzmy sobie otwarcie, że - mimo upływu tylu lat - wciąż jeszcze nie mamy całkowicie jednoznacznej odpowiedzi na kilka bardzo istotnych pytań:
Kim był ten człowiek? Do czego zmierzał? Co zdołał osiągnąć? Dlaczego nieustannie wracamy do jego dorobku życiowego? Kim może i powinien być dla nas dzisiaj?
Jedno wydaje się pewne: był człowiekiem bardzo nietypowym, w pewnym sensie tajemniczym, zagadkowym, dotąd nie rozszyfrowanym. Nie mieścił się - ani za życia, ani po śmierci - w przyjętych stereotypach myślenia o ludziach wybitnych, nieprzeciętnych. Pozostawił niesłychanie bogatą, a zarazem różnorodną spuściznę pisarską, wciąż jeszcze zbieraną i opracowywaną, po części znaną, ale w znacznie większej części nieznaną lub mało znaną. [...] Kiedy był młody i w paryskiej bibliotece "z rumieńcem wzruszenia" na twarzy studiował uczone księgi medyczne, śniła mu się "wielka synteza dziecka". Do sprawy tej ciągle powracał. Była to jego idée fixe. Parafrazując słowa Korczaka, mógłbym powiedzieć, że obecnie -- gdy nie ma go już wśród nas, a tak wiele chcielibyśmy o nim wiedzieć - śni mi się "wielka synteza Korczaka": prawdziwego, całego, niepokawałkowanego, wielowymiarowego. Jest to zadanie dla wielu pokoleń. Aleksander Lewin ze Wstępu "Korczak i wokół Korczaka" Kim był: Żydem czy Polakiem? Trwający od lat spór wokół tożsamości narodowej Korczaka dowodzi, że próba jej rzetelnego określenia jest w istocie rzeczy problemem (a lepiej byłoby powiedzieć: procesem) niezmiernie skomplikowanym, bolesnym, wręcz dramatycznym. W przypadku Korczaka świadczy o tym m.in. znane, często cytowane, daleko w przeszłość sięgające wspomnienie, zawarte w Pamiętniku, relacjonujące, w jakich okolicznościach po raz pierwszy jako mały chłopiec zaczął on uświadamiać sobie czy uświadomiono mu, że jest Żydem i że wszystko, co od niego pochodzi, ma na sobie piętno żydowskości. Wydarzenie miało następujący przebieg; mały Henryk chciał pochować ukochanego kanarka i miał zamiar postawić na jego grobie krzyżyk. Tego rodzaju postanowienie wynikało prawdopodobnie z jego wczesnodziecięcych obserwacji i doświadczeń. Stała się jednak rzecz dziwna, nieoczekiwana, złowroga, która go całkowicie zaskoczyła i do głębi poruszyła: "syn dozorcy domu orzekł, że kanarek był Żydem. I ja. Ja też Żyd, a on Polak, katolik. On w raju, ja natomiast, jeżeli nie będę mówił brzydkich wyrazów i będę mu posłusznie przynosił kradziony z domu cukier - dostanę się po śmierci do czegoś, co wprawdzie piekłem nie jest, ale tam jest ciemno. A ja bałem się ciemnego pokoju. Śmierć. Żyd. Piekło. Czarny, żydowski raj. Było co rozważać". Henryk miał wtedy zaledwie pięć lat. Można przypuszczać, że od tego czasu, czyli bardzo wcześnie, i zapewne nie tylko pod wpływem wydarzenia opisanego w Pamiętniku, do świadomości wrażliwego dziecka zaczynają przenikać "tajemnicze" (jego określenie) zagadnienia symboliki religijnej, wiary, wyznania, narodowości. Wraz z tym rodzi się niełatwe pytanie: kim właściwie jest? Żydem czy Polakiem? A może Polakiem i Żydem? Żył Polską, sprawami Polski. Zachowały się dwa bardzo ważne, oficjalne dokumenty, w których Korczak sam określa swoją tożsamość narodową. Wypełnia je u schyłku życia, w roku 1940 (styczeń i wrzesień) - na żądanie władz niemieckich. W pierwszym z nich (Karta Rejestracyjna Izby Lekarskiej Warszawsko-Białostockiej) na pytanie o narodowość (Nationalität) odpowiada: polska. Potwierdza to w następnym kwestionariuszu (Kwestionariusz dla pierwszego zgłoszenia zawodów leczniczych). Pytanie za drugim razem dotyczy przynależności państwowej (Staatangehörigkeit). Odpowiedź jest taka sama: polska. Tym razem nie mogła być inna. Ale w przypadku pierwszej odpowiedzi mamy do czynienia ze świadomie dokonanym samookreśleniem, wyborem. Komentując te odpowiedzi, Józef Lichten, wyjaśnia, że w okresie międzywojennym, a nawet przedtem, "Żydzi dzielili się na wiele partii politycznych i grup ideowych, ale kiedy szło o narodowość, istniały tylko dwa odłamy - ci, którzy przyznawali się do narodowości żydowskiej albo polskiej. Rubryki te były ukrytym symbolem przynależności. Ci, którzy podawali narodowość polską, poczuwali się świadomie do łączności ze społeczeństwem polskim". Lichten podkreśla z całą mocą, że Korczak swoją polskość nosił głęboko w sercu. Przejawiała się ona wielorako, przede wszystkim w jego umiłowaniu ziemi rodzinnej i umiłowaniu mowy polskiej, której piękno umiał dzieciom ukazać. Dodałbym jeszcze do wyjaśnień Lichtena, że Korczak od najmłodszych lat był głęboko związany z polską historią, kulturą, tradycją, a są to przecież - oprócz mowy ojczystej i umiłowania przyrody - najważniejsze wskaźniki określające poczucie tożsamości narodowej każdego człowieka. W przypadku zaś Korczaka nabierały one szczególnego znaczenia. W okresie rozbiorów, jak sam pisał, czuł się synem zniewolonego narodu. Potem żył nadziejami, jakie przyniosła niepodległość, wyzwolenie. Należał do tej części polskiej elity intelektualnej (Jan Władysław Dawid, Ludwik Krzywicki, Wacław Nałkowski, Stanisław Brzozowski i in.), która zdecydowanie walczyła o postęp w najważniejszych dziedzinach życia. Znalazło to wyjątkowo silne odbicie w jego ówczesnej działalności i twórczości. Były one przesiąknięte na wskroś sprawami polski, polskością, żył nią i dla niej. Tkwił również w żydowskim nurcie wydarzeń. Jakie były związki Korczaka z historią Żydów, ich kulturą, tradycją, religią, z żydowskim losem? [...] Mimo niezliczonych trudności, Korczak zdołał stworzyć wzorcowy system opiekuńczo-wychowawczy, który słusznie nazywano "chlubą Polski" i na którym wzorowano się za granicą. Dzieci w tym systemie uzyskiwały równouprawnienie. Działały liczne środki zapewniające poczucie bezpieczeństwa (sąd koleżeński, Rada Sądowa, plebiscyt). Uruchomiono także cały system zabiegów skłaniających do pracy nad sobą (jednostki pracy, lista porannego wstawania, kategorie czystości). Taką rolę odgrywały również wręczane wychowankom pocztówki pamiątkowe, stanowiące dowód ich osiągnięć w różnych dziedzinach. Piękną tradycję Domu Sierot stanowiły tzw. Rodzinki. Wychowanek-nowicjusz otrzymywał opiekuna, który pomagał mu zaadaptować się do warunków życia w nowej placówce. Ten z kolei pomagał z czasem innemu wychowankowi, młodszemu. W ten sposób rozrastał się krąg dzieci, stanowiących bardzo bliską sobie grupę kolegów lub przyjaciół. W kącie sali rekreacyjnej znajdował się mały sklepik z przyborami szkolnymi, w którym Korczak odbywał niejednokrotnie długie rozmowy z wychowankami i zawierał z nimi zakłady (wychowankowie zobowiązywali się dokonać zmian w swoim charakterze czy zachowaniu).
powrót
Powrót
Wybrane fotografie
 
EZOP
Agencja Edytorska