Zbiorowa wina Słoweńców – wywiad Karoliny Chymkowskiej z Mihą Mazzinim, autorem powieści „Wymazana”

O zbiorowym narodowym poczuciu winy, czarnej karcie w historii Słowenii, wydarzeniach, z których nikt nie wyszedł w pełni czysty,
i o tym, jak pisarz przeobraża się w scenarzystę. Wywiad Karoliny Chymkowskiej (Booklips.pl) z Mihą Mazzinim, autorem Wymazanej.

 

Karolina Chymkowska: W jaki sposób dowiedział się pan o kwestii „wymazywania” obywateli po ogłoszeniu niepodległości Słowenii? Dlaczego to niewątpliwe naruszenie praw człowieka nie jest znane i dyskutowane na większą skalę?

Miha Mazzini: Stało się to w 1992 roku, w mediach pojawiła się wzmianka, że rząd zmienia prawo imigracyjne. W związku z trwającą wojną w byłej Jugosławii to nie było coś, co wzbudziłoby większe zainteresowanie. Jeśli urodziłeś się w jednej z republik, które kiedyś tworzyły Jugosławię (Chorwacja, Serbia…), i nie złożyłeś specjalnego wniosku o obywatelstwo, rząd całkowicie cię skreślał – nie tylko traciłeś obywatelstwo, ale także ubezpieczenie społeczne, pozwolenie na pracę i tym podobne. Wśród takich osób byli ludzie, którzy po prostu urodzili się gdzie indziej, bo tam pracowali ich rodzice, ale całe życie spędzili w Słowenii i na pewno nie czuli się obcokrajowcami – mogli nawet słyszeć o tym nowym prawie, ale nie myśleli, że ich dotyczy.

W przypadku takich „nowo wymazanych” nic się nie wydarzyło, dopóki nie spotkali jakiegoś urzędnika. Jeśli policja zatrzymała ich za przekroczenie prędkości, mogli zostać deportowani. Jeśli poszli odnowić swoje dokumenty, urzędnik przecinał te stare i kazał ludziom wracać do swoich krajów, nawet jeśli nigdy tam nie mieszkali.

Wszyscy „wymazani” sądzili z początku, że to ich wina. Działo się to przed erą internetu, więc nie mieli łatwego sposobu na wymianę doświadczeń i uświadomienie sobie, że rzecz nie dotyczy tylko ich, ale jest to masowe i celowe działanie. Dlatego nam, osobom, których to bezpośrednio nie dotknęło, zajęło kilka lat, by się o całej sprawie dowiedzieć.

 

Kliknij i przeczytaj dalszy ciąg wywiadu.

 

Fot. Archiwum Autora.